Awiacją interesuję się od dziecka. Już w latach 80-tych zbierałem plakaty – nie wykonawców muzyki popularnej jak większość, ale właśnie te z samolotami. Było o nie ciężko, ale dzięki temu miały wyjątkową wartość. Dziś plakatów już nie zbieram, ale za to kolekcjonuję zdjęcia i wrażenia, jakie towarzyszą imprezom lotniczym. Nieczęsto mam okazję, ale kto wie – może to się zmieni. Dziś o jednym z takich wydarzeń – Międzynarodowych pokazach lotniczych Sanicole 2021, które odbywają się co roku w Belgii.

W tym roku pokazy odbywały się w dwóch miejscach – te główne na terenie aeroklubu Sanicole obok Leopoldsburga. Drugim miejscem była baza wojskowa Kleine-Brogel, oddalona o kilka kilometrów. Tu z kolei można było oglądać odloty, kołowania i przyloty maszyn biorących udział w pokazach Sanicole 2021. Pojawiły się także przeróżne bonusy.

O samej organizacji imprezy można by długo dywagować, ale na pewno na plus przemawia fakt dużej różnorodności samolotów i śmigłowców oraz to, że obserwować je można było z dwóch miejsc. Były samoloty i śmigłowce, były konstrukcje nowe, ale także te wiekowe, byli soliści i grupy akrobacyjne. Były oderwania, iryzacje i flary, czyli to co zawsze robi największe wrażenie. Podsumowując – było wszystko, czego można było sobie życzyć (no prawie 😉 ). Pogoda była zmienna – czasem padało i było szaro, czasem świeciło słońce, ale były także momenty z bajecznymi chmurami. Dzięki tej zmienności zdjęcia są bardzo różnorodne. Mogę zaliczyć Sanicole 2021 do imprez udanych!

Kącik techniczny

Co do technikaliów, to zdjęcia pochodzą z zestawu Sony A7R3 z obiektywem Sony 200-600. Takiego samego jak używam w terenie do fotografowania ptaków. Tu co prawda technika samego wykonywania zdjęć jest zupełnie inna. Nie używam statywu, a zdjęcia obiektów latających wyposażonych w śmigło są robione na czasach dłuższych niż wynikałoby to ze zdrowego rozsądku. W efekcie, sporo zdjęć jest poruszonych i ląduje w koszu, ale zamiarem fotografującego jest rozmycie łopat śmigła podczas panoramowania. Im dłuższy czas naświetlania, tym lepsze rozmycie łopat, ale jednocześnie drastycznie większe ryzyko, że żadne zdjęcie z serii nie będzie ostre. To zawsze kwestia wyboru dostosowana do umiejętności. Ja póki co wybieram raczej czasy w miarę bezpieczne (1/100 sek.).

Na tego typu imprezach fotografuje się oczywiście seriami. Głównie dlatego, że pędzący samolot może wygenerować w każdym momencie jakieś ciekawe zjawisko (oderwanie, iryzację, itd.), a fotograf nie zdąży go nawet zarejestrować okiem, lub będzie ono trwało ułamek sekundy i nie zdążyłby nawet zareagować. Druga rzecz jest taka, że im więcej zdjęć – tym większa szansa, że któreś będzie ostre. Długie czasy naświetlania podczas panoramowania oraz wady układu autofokusa muszą być w jakiś sposób skompensowane ilością zdjęć. Ja z tych 4 dni fotografowania przywiozłem ponad 10000 zdjęć, które trzeba było przejrzeć, wyselekcjonować i przynajmniej na szybko wywołać. Fotografia lotnicza to nie jest łatwa dziedzina… ale czy którakolwiek taką jest? Najważniejsze to uczyć się nowych rzeczy i doskonalić to co już umiemy. Mam to szczęście, że mogę podglądać jak fotografują prawdziwi pasjonaci i profesjonaliści ze Stowarzyszenia Polskich Fotografów Lotniczych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.